Wczoraj wybrałam się z Reginą nad wodospad. Podczas mojego dwumiesięcznego pobytu w Abadiani byłam nad tym wodospadem może piętnaście razy. Proszę Byta w Casie o nową receptę jak tylko wybiorę poprzednią. Ludzie dostają różnie, często po jednym lub dwa wodospady na jednym skierowaniu. Ja dostawalam po dziesięć. Ktoś opowiadał, że dostał 100 wodospadów przy pierwszym spotkaniu. Lubię spokuj i tajemniczość tego miejsca. Wszystko jest tam tak jak natura stworzyła. Nie wolno niczego ruszać, nic ze sobą zabierać, nie wolno też fotografować o czym pisałam wcześniej.
Zaraz przed godz. 15.00 wyszłyśmy z pousady i spacerkiem poszłyśmy do Casy. Słońce grzało i było cieplutko. Regina miała ze sobą wypożyczony rower, który zaparkowała na terenie Kliniki. Resztę drogi do wodospadu, jakiś kilometr szłyśmy powoli rozmawiając. Zaraz przed wejściem na ścieżkę do wodospadu spotkałyśmy młodą kobietę, która zapytała czy może wejść razem z nami. Zalecane jest bowiem by nie kąpać się samemu. Przed nami była grupka panów, właśnie wchodzych furtką na teren wodospadu. Czekałyśmy, siedząc w skupieniu słuchając dochodzącego z oddali szumu lejącej się wody i śpiewu ptaków. Przyszła nasza kolejka. Dziewczyna poszła pierwsza ścieżką w dół w stronę ławki gdzie zostawiamy swoje ubrania. Szybko przebrała się w kostium kąpielowy i pospieszyła kładką do wodospadu leżącego w dolinie kilkanaście metrów dalej. Pod kładką przepływa woda po kamieniach i właśnie tu zakręca koryto strumienia prawie pod kątem 90 stopni. Ten nieduży 2 metrowy wodospad leży w dolinie schowany w zieleni. Natura jest tu nienaruszona. Miejsce to uważa się za święte. Jest bowiem wskazane przez Święte Byty i można tam przebywać tylko za pisemnym od nich pozwoleniem. Jest to jedna z metod leczenia, używana w tej klinice. Góry naokoło wodospadu zbudowane są z kamieni szlachetnych i dolinę tą uważa sie za bardzo oczyszczającą i silnie energetyczną. Niektórzy ludzie widzą tu duszki leśne a nawet spotykają tu Byty. Uważa się ,że woda programowana jest przez Duchy osobno dla każdego kto odwiedza ten wodospad. Wiem, że czysta woda jest najlepszym nośnikiem informacji więc dla mnie nie wydawało się to wcale dziwne, że tą metodę używają tu w Casie. Przebrałam się w kostium kąpielowy i schodząc w dół wąską stromą ścieżką obejrzałam za siebie w górę. Regina siedziała na ławce już przebrana. Dziewczyna w tym czasie wyszła z wody i szła w moją stronę. Minęła mnie na kładce. Weszłam powoli do bardzo zimnej wody.Obmyłam najpierw nogi, twarz i ręce po czym cała stanęłam pod wodą trzymając się drewniannej poręczy. Zanurzyłam się w strumieniu chyba trzy razy. Zazwyczaj nie zostaje długo pod strumieniem. Dla każdego zalecana jest max 5 minutowa kąpiel. Modliłam się i prosiłam duchy o pomoc. Zrobiło mi się bardzo przykro i zaczęłam płakać. Za chwilkę zauważyłam, że stoję ciągle pod strumieniem wody i nie reaguje że jest taka zimna. Zatraciłam poprostu pojęcie czasu. Wyszłam z wody. Regina czekała już na mostku przy zejściu. Podeszła do mnie i pocałowała mnie w policzek nic nie mówiąc . Dziwne pomyślałam. Postałam jeszcze chwile na mostku po czym wróciłam do ławeczki z ubraniami. Byłam pod wrażeniem wodospadu i czułam się jakoś nie swojo. Zauważyłam że dziewczyna w tym czasie szłą już drogą w górę do wyjścia. Pamiętam jak zaczęłam się ubierać a potem .............. urwał mi się film.
Świadomość moja przeniosła sie gdzieś i odwiedzała różne miejsca. Wszystko było takie prawdziwe. Nie mogę niestety opowiedzieć gdzie byłam bo pamiętam tylko urywki. Wróciła mi pamięc czy świadomość na kilka sekund jak byłam w drodze do domu. Razem z Reginą wychodziłyśmy bramą z terenu Casy. Regina prowadziła swój rower jedną ręką a drugą trzymała mnie za ręke. Zdziwiona byłam i pomyślałam, dlaczego ona trzyma mnie za ręke i dlaczego w jej koszu znajduje się mój worek.
Następnym razem jak wróciła mi na chwilę pamięć to byłam już z Reginą w moim pokoju i rozmawiałyśmy. Regina poszła zaraz na obiad, godzina była 18.00. Ja położyłam się na łóżko i z trudem starałam się zebrać myśli. Po obiedzie przyszła Regina z herbatą. Rozmawiałyśmy długo.. Czułam wyrażnie obecność chwili i od tej pory pamięć moja funkcjonuje tak jak przedtem. Regina opowiadała, że jak wróciła z wodospadu to zastała mnie ubraną siedzącą na ławeczce. Byłam bardzo wystraszona i nie wiedziałam gdzie się znajduję. Pokazała mi wodospad, przypominała jak się tam znalazłam ale ja nic nie pamiętałam. Ludzie z niecierpliwością czekali na nas na górze i pokazywali na zegarki gdy wychodziłyśmy, mówiła Regina. Przez całą drogę powrotną Regina rozmawiała ze mną i trzymała mnie za rękę. Ja byłam jak małe wystraszone dziecko.
Tego wieczoru poszłam spać wcześnie i obudziłam się wypoczęta. Zmierzyłam ciśnienie było wysokie. Myślałam dużo na temat wczorajszego zajścia.. Straciłam pamięć na jakieś dwie godziny. Nigdy przedtem mi się to nie zdarzyło. Nie wiem co to było ale przypuszczam, że było to konieczne dla mnie i dlatego Byty pozwoliły bym to doświadczyła.. Prawie cały poniedziałek wypoczywałam.
Na drugi dzień we wtorek byłam bardzo zajęta. Pakowanie i przeprowadzka do nowego mieszkania. Z pousady gdzie miałam jeden pokój z łazienką przeprowadziłam się do domu, który właściwie jest przystosowany na trzy lub cztery osoby. Dwie sypialnie z łazienkami, kuchnia, pralnia, taras i mały ogródek.
Parę tygodni wcześniej spotkałam właścicielkę, polkę mieszkającą na stałe w Londynie która wynajmuje swój domek gdy jej tu nie ma. Rita jest z zawodu terapeutką i przyjeżdża do Abadiani co roku chyba od 6 lat. Przywozi ze sobą ludzi do Casy i była świadkiem nie jednego ozdrowienia tutaj. Rita pisze książkę o Janie od Boga i o Klinice. O ile mi wiadomo to nie ma jeszcze w języku polskim żadnej literatury na ten temat. Polacy zaczynają odwiedzać Abadianię i sama spotykam tu kilku.
Nie ukrywam że czułam obawę w sercu ponieważ w nowym domu jestem zupełnie sama. Zaczęłam spekulować w myślach co to stracenie pamięci mogło znaczyć. Zmartwiona byłam ponieważ od czasu do czasu mam uczucie jakby mi się coś ciepłego rozlewało po głowie . Myśli moje wirowały nieustannie i nie dawały mi odpoczynku. Właścicielka pousady położonej po drugiej stronie ulicy jest pielęgniarką. Poprosiłam ją by do mnie przyszła i zmierzyła mi ciśnienie. Zmniejszyło się ale było dalej wysokie. Zaleciła mi zwiększenie dawki leku który biorę na nadciśnienie. Obiecała, przyjść rano i sprawdzić mi ciśnienie przed pójściem do pracy.
Następny dzień to środa, dzień Casy. Postanowiłam skonsultować mą sytuację z Duchami. Znalazłam tłumacza, który przetłumaczył moje pytania dotyczące zajścia nad wodospadem i moje obawy, że to może być coś poważnego. Tłumacz uspokoił mnie mówiąc, że to bywa dowód na to że Duchy ze mną pracują. Nazwał to podaniem dłoni. Duchy wyciągają na powierzchnię stare emocje które trzeba uleczyć. Zdrowienie to process powiedział. Bądź wytrwała i zaufaj. Tu jesteś bezbieczna. Z kartką ustawiłam się w kolejkę . Gdy podeszłam do Ducha, tłumacz który mu pomaga zaczął czytać moją kartkę. Duch nie czekał aż skończy tylko spojrzał na mnie i szybko powiedział; operacja dziś po południu. Przecież nie więcej jak dwa tygodnie temu miałam ostatnią operację, pomyślałam. Ta będzie czwartą. Ok, muszę się pospieszyć by przygotować coś do jedzenia. Nie zdążyłam jeszcze zrobić żadnych zakupów na nowym miejscu. Wodę też potrzebuje. Po operacji leży się z zamkniętymi oczyma lub śpi 24 godziny. Planując to wszystko wyszłam z Casy.
W domu okazało się że nie mam gazu. Poszłam do pousady naprzeciwko i poprosiłam o pomoc. Kobieta przyszła, sprawdziła butlę i powiedziała, że jest pusta. Mogę zadzwonić do sklepu to przyjadą z nową zaproponowała. Za niecałe dziesięć minut przyjechał chłopak na rowerze i przywiózł nową butlę. Zamontował ją ale gaz był w dalszym ciągu bardzo słaby. Zapłaciłam, ubrałam się i poszłam do Casy na operację.
Bardzo dużo osób czekało w kolejce. Starałam się skoncentrować na moich pytaniach. Zalecano nam położyć dłoń na ciele tam gdzie jest ból albo na sercu. Podczas operacji czułam, coś dziwnego działo mi się w głowie jakieś borowanie ale nie trwało to długo. Jak zwykle i tym razem wzruszyła mnie obecność chwili i wdzięczność za to co się w dzieje w Casie. Taka niepojęta bezinteresowna miłość, którą Bóg obdarza nas w tej Klinice wysyłając Święte Byty by nam pomagały.
Pamiętam, że przykleiłam sobie wcześniej Znaczek Miłości wielkości 2,5 cm x 2,5 w okolicę serca. Mam takie samoprzylepne znaczki, które kupuję w Fundacji Świadomość Ziemi. Znak ten ma cudowne właściwości i można go naklejać tam gdzie potrzebujemy pomocy. Czasem przyklejam te znaczki w różne miejsca na ciele. Nigdy nie miałam żadnego uczulenia ani na klej ani na papier z którego są zrobione.
Na drugi dzień po operacji zauważyłam naokoło znaczka wyraźne zaczerwienienie na skórze przypominające wypaloną pieczęć. Na pionowym boku tej pieczęci skóra była przecięta na długość 3 cm podobnie zresztą jak po poprzedniej operacji. Tą pierwszą ranę jeszcze niecałkiem zagojoną pokazałam Duchowi przy rewizji, osiem dni po operacji. Duch wzruszył ramionami i powiedział, że to po to bym wiedziała że byłam operowana. Teraz mam na piersi dwa pionowe znaki po duchowych operacjach, jeden obok drugiego co wyrażnie widać na dołączonym zdjęciu. Zdjęcie zrobione jest 2 dni po drugiej operacji.
Od jakiegoś czasu a szczególnie od ostatniej operacji mam powtarzające się dziwne bóle głowy czasem uczucie rozlewającego się ciepla. Zdaję sobie sprawę że te symptomy mogą wskazywać na dolegliwości naczyniowe dlatego nie ukrywam mojego zakłopotania. Nie wykluczone że wybiorę się do Anapolis by skonsultować to z lekarzem w szpitalu.Wierzę jednak, że wszystko jest tak jak ma być i że dostaję od Bytów potrzebną mi pomoc.
Pozdrawiam serdecznie
Teresa ze Szlaku
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz